czwartek, 2 marca 2017

Post powitalny

Mam na imię Justyna. W domu jest nas troje, ja, mąż i nasz syn. Jednak funkcji i osobowości jakby więcej. Jesteśmy rodziną, przyjaciółmi, partnerami w zbrodni i pocieszycielami w smutku.
Mam ścisły umysł, artystyczną duszę a w sercu czarny humor. Mąż to w 99% rozumie, syn się nauczy. Niektóre wpisy będą tylko moje, z punktu widzenia mamy, inne bardziej rodzinne, nasze wspólne, więc są to mamy fanaberie ale i fanaberie, które my mamy. A jaki jest ten punkt widzenia?

Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia, tak mówią przynajmniej. Ja siedzę chyba całkiem wygodnie. Tak jest, kiedy człowiek dorośnie do momentu, w którym zdaje sobie sprawę, że inni mogą nam co najwyżej (dobrze?) radzić, a nie kazać, że reguły i zasady są po to aby nam pomagały w codzienności a nie ją wyznaczały a stres wcale nie mobilizuje. Okazuje się, że kanciaste poduchy "muszę", "powinnam" "co ludzie powiedzą" można wyciągnąć z pod dupy i rozsiąść się wygodnie na kanapie, przytulić do męża, wziąć dziecko na ręce i razem po prostu być, w naszym przytulnym, aczkolwiek nie do końca posprzątanym mieszkanku.